List pasterski na Adwent 2025

„Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką”. (Iz 9,1)

Umiłowane Dzieci Boże – Najdroższe Siostry i Bracia

Gdy staję przed Wami z tym Adwentowym słowem, czynię to z sercem poruszonym, wzruszonym i pełnym pokornej świadomości, że przemawiam do ludzi, których Pan mi powierzył – do Was, których kocham, za których się modlę, których dźwigam w moim sercu i za których odpowiem przed Bogiem.

Piszę ten list na kolanach, bo Adwent jest czasem, w którym Bóg pochyla się nad nami, a ja – jako Wasz pasterz – pragnę pochylać się razem z Nim.

Umiłowane Siostry i Bracia

Kiedy rozpoczyna się Adwent, w Kościele jakby na nowo zapala się maleńkie światło.  Światło, które jednak nie oślepia, nie krzyczy, nie wymusza niczyjej uwagi. Jest delikatne. Jest pokorne, jakby nieśmiałe. Jakby samo prosiło, byśmy zwolnili w naszym życiu, byśmy zatrzymali się na chwilę i dali mu szansę rozświetlić nasze wnętrza. Byśmy w nim dostrzegli piękno Boga, który nadchodzi.

Adwent zawsze był czasem niezwykłym. Czasem lampionów i rorat, dziecięcych śpiewów o wschodzącej jutrzence, wzruszeń serca, narastającego ciepła, które zapowiada przyjście Zbawiciela. Ale dziś, w świecie pełnym pośpiechu, hałasu i niepokoju, Adwent staje się czymś jeszcze – staje się wołaniem Boga o człowieka. To nie jest zwykły okres liturgiczny. To czas cichego pukania Boga do drzwi naszych serc, często zamkniętych zbyt mocno, zbyt dawno, zbyt boleśnie.

Siostry i Bracia

Słyszymy dzisiaj z wielu ambon świata, jak Kościół mówi o Adwencie jako o czasie oczekiwania. Ale tu i teraz, powinniśmy sobie w głębi serca zadać pytanie:

                         Czy ja dzisiaj, w moim codziennym życiu czekam jeszcze na Jezusa?

Od odpowiedzi na to pytanie zależy dalszy kierunek Twojego życia, bo świat, w którym żyjemy, zdaje się bardziej czekać na okazję związane z Adwentem i zapowiadanym nadejściem świąt Bożego Narodzenia, jak dni wolne, prezenty, które zwyczajowo kupuje się w tym czasie, niezwykłą atmosferę, zapach pierników a potem w święta pierwszą gwiazdkę. Ale czy w tym wszystkim czekamy na nadejście Boga?

Kolejne pytanie, które na progu Adwentu powinniśmy sobie postawić, to pytanie o moje życie.

 Dlaczego często dzieje się tak, że Adwent się kończy, a my pozostajemy tacy sami?

Pozostaje ta sama pustka, te same lęki, te same konflikty, te same zranienia w sercu – jakby bliskość Bożego Narodzenia nie zdołała nas dotknąć.

Może to dlatego, że zbyt często magia świąteczna, wykreowana przez komercję, przysłania nam Misterium Wcielenia Jezusa Chrystusa, a wszechobecny w tym czasie gwar i komercja adwentowych spotkań i przedświątecznych zakupów zagłuszyły ciszę, w której Bóg chce Ci coś powiedzieć.

Droga duchowa Córko i Synu

Proszę, daj Bogu szansę, by poprzez słowo tego listu trafił do Twojego serca. Byś usłyszał- usłyszała odpowiedź na twoje fundamentalne pytanie:

„Czym jest Adwent, skoro wciąż trwają wojny? Skoro hejt i nienawiść nie milkną? Skoro między ludźmi rosną mury, a nie mosty? Skoro tyle niechęci i nienawiści w naszych rodzinach, narodzie i wspólnotach?

Najmilsi

Adwent nie jest „zaklęciem”, nie jest „magią”, która zmienia świat zewnętrzny. Adwent jest ciągle powracającą propozycją Boga, aby zmienił się świat. Ale ta zmiana powinna się dokonywać najpierw wewnątrz nas, w naszych sercach, gdzie powinien rodzic się pokój. Gdzie rodzi się i rozpoczyna wszelkie pojednanie między ludźmi. Gdzie rodzi się dobro, którego świat tak bardzo potrzebuje.

Adwent to nie tylko „czas oczekiwania”. To misterium niezwykłej delikatności Boga, który zstępuje w ludzką słabość. On nie przychodzi jak król w przepychu bogactwa i złota. Nie przychodzi jak wódz z ogromną armią, ale nie przychodzi również jak sędzia z wyrokiem skazującym dla człowieka.

Bóg przychodzi jako Dziecko. Bezbronny, cichy i pokorny. Przychodzi w taki sposób, by nie przestraszyć człowieka swoją obecnością, by nie złamać naszego ducha, lecz by podnieść to, co w nim kruche, by uzdrowić to, co zranione, by rozświetlić to, co przygasłe.

To, dlatego Adwent jest jak noc oczekiwania na narodziny dziecka. Jest cichy, delikatny, pełen drżenia, przeniknięty nadzieją. Czy słuchając tego zastanowiłeś się, który to już jest Adwent w Twoim życiu?

Najmilsi

Każdy czas Adwentu powinien być przeżywany w dwojakim aspekcie. Jak Adwent betlejemski, czyli piękne wspomnienie i pamiątka Miłości, która nam się narodziła, ale również jako Adwent wieczności, czyli oczekiwania na spotkanie z uwielbionym i zmartwychwstałym Jezusem twarzą w twarz.

Przeżywając Adwent jako pamiątkę betlejemską, każdego roku wracamy do Betlejem, bo tam w tej małej grocie, w ciszy, ubóstwie i chłodzie narodziła się Miłość, która nigdy nie przeminie. Narodziła się w ludzkiej naturze miłość samego Boga by uratować rodzaj ludzki, by otworzyć mu bramy utraconego raju. W tym darze Bożej miłości widzimy wyraźnie, co Bóg nam chce powiedzieć. Chce nam przypomnieć, również tu i teraz na początku tegorocznego Adwentu, że nie ma takiego grzechu, którego On by nie podniósł. Nie ma takiej nocy, której by nie rozświetlił i nie ma takiej samotności, której by nie dotknąłby nas pocieszyć.  Jezus w tajemnicy betlejemskiej przyszedł dla Ciebie. Dla Ciebie się narodził i dla Ciebie jako niewinne dziecię płakał w żłobie.

Siostry i Bracia

Czas Adwentu, który przeżywamy każdego roku przypomina nam jednak także o tej chwili,
w której staniemy przed Chrystusem po raz ostatni, a zarazem po raz pierwszy w pełnej odsłonie. Nie wiemy, kiedy to nastąpi. Nie wiemy, jak to będzie wyglądało, ale wiemy, że to spotkanie będzie spotkaniem Miłości. Dlatego Adwent jest czasem niezwykle ważnym, bo poprzez jego właściwe przeżycie uczymy się żyć prawdą, żyć nadzieją, żyć światłem, Żyć tak, aby kiedy usłyszymy u kresu swego życia „pójdź”, byśmy poszli do wieczności za Chrystusem i do Chrystusa bez lęku. Dlatego kochajmy ten dar dany nam od Boga jakim jest czas Adwentu, bo w nim najgłośniej usłyszymy, że „życie jest drogą do Boga i każdy dobrze przeżywany dzień nas do Niego przybliża.”

Moje kochane duchowe Dzieci – młode i starsze, wierne i zagubione, silne i zranione…

Kiedy już przypomnieliśmy sobie znaczenie i wartość Adwentu, bardzo chciałbym Was w tym tegorocznym Adwencie, trwającego roku Jubileuszowego, wziąć za rękę i poprowadzić ku Temu, który przyjdzie nie w huku grzmotów i wiwatów świata, ale w delikatności, w ciszy, ubóstwie i chłodzie betlejemskiej nocy.

Widzę Waszą codzienność, Wasze zmagania, ciche łzy, coraz poważniejszy niepokój o losy pokoju w naszej Ojczyźnie i świecie, o zapewnienie dobrobytu Waszym rodzinom. Widzę również Waszą samotność często skrzętnie ukrywaną pod uśmiechem i coraz większe zmęczenie rolami, które tak często musicie odgrywać by dać sobie radę na fali współczesnego świata.
Chciałbym Was przytulić duchowo do Serca Jezusa, abyście usłyszeli, że On naprawdę Was kocha, że tęskni za Wami. Że pragnie uzdrowić to, co w Was pękło. Że pragnie zaprowadzić pokój tam, gdzie teraz jest lęk.

Przeżyjmy tegoroczny Adwent blisko Chrystusa i dla Chrystusa. Przeżyjmy go dla siebie i swoich bliskich. Nie chcę dawać Wam wielkich rad. Nie chcę Was niczym obciążać.
Chcę podać coś prostego, możliwego, pięknego, co pozwoli Wam przybliżyć się do Boga i zrozumieć sens świętego czasu Adwentu. Proszę, w jeden z wieczorów Adwentu zgaś światło w swoim pokoiku. Zawieś myśli i powiedz: „Jezu, przyjdź do mnie”. Pozostań w skupieniu modlitewnym i w ciszy, wsłuchaj się w głos swej duszy. Tam usłyszysz Jezusa.  W tym czasie Adwentu zadzwoń do kogo z kim nie rozmawiasz od lat czy miesięcy. Może też pomoże Ci uśmiech i serdeczność wobec innych ludzi, przebaczenie komuś kto Cię wiele razy oszukał i zranił. Pomódl się. Modlitwa nie musi być długa, byleby była prawdziwa i z płynąca z Twojego serca. To wystarczy. Resztę zrobi w Tobie Bóg –  jeśli mu tylko pozwolisz.

Najmilsi

Niech tegoroczny Adwent ogrzeje Wasze serca ciepłem, którego nie daje świat, ale daje Jezus.
Niech Wasze lampiony staną się znakiem, że nosicie w sobie światło, którego nie jest w stanie zgasić żadna noc świata.
Niech Chrystus, który przychodzi w ciszy, zamieszka w Waszych rodzinach, pojedna skłóconych, uleczy zranionych, pocieszy zasmuconych i umocni słabych.

Marana Tha   – Przyjdź Panie Jezu.

Wypełnij nas Twoim pokojem.

Rozświetl nasze codzienne drogi.
Maryjo, Matko oczekujących, Matko Dobrego Początku, otocz nas płaszczem swojej miłości.

Niech ten Adwent będzie dla nas wszystkich nowym początkiem -nie uczynionym ludzkim wysiłkiem, ale wyszeptanym przez Boga w ciszy naszych serc.

Z całego serca Wam błogosławię.

Biskup Adam Rosiek

Pierwszy Biskup Kościoła

Pierwsza Niedziela Adwentu – 30 listopada 2025